XLIV
Dzisiay mu skomleć boday chleba,
Do tego dola go przymusza;
Przed śmiercią drżeć mu wciąż potrzeba;
W męczeństwie żywie iego dusza:
Ha! Gdyby nie przed Stwórcą trwoga,
Straszna by wzięła go ochota:
A czasem, wręcz zadrwiwszy z Boga,
Nędznego zbawi się żywota.