Iak żali się zwiędłemi wargi

Y het, do dawney wzdycha krasy:

«Ha! Ty starości, coś tak wcześnie

Z nóg mnie zwaliła, ty niedobra?

Cóż dłoń mą trzyma, bych boleśnie

Wnet się nie pchnęła miedzy ziobra?»

«Zabrałaś mi tę iurną pychę,

Iaką czerpałam z mey urody,

Nad kupce, klechy, żaczki liche;

Naówczas bowiem stary, młody,