Przez tanecznicę ubłagany,

Ianowi zrobił despekt wielki...!

Szczęśliw, kto nie zna, co te rany!

O sobie biednym też rzec muszę:

Zbito mnie, niby w rzece płótno,

Na goło, drągiem... Na mą duszę,

Tę kaźń któż ziednał mi okrutną,

Ieśli nie Kasia115 czarnooka?

Wzięły po grzbiecie y kompany:

Ciurkiem płynęła tam posoka...