W kilka chwil potem weszła stara kobieta o surowym wyrazie twarzy, podeszła do Palli, po czym zbliżywszy się do mnie, wzięła za ramię, wyprowadziła pod przymusem do pokoju mieszczącego się na piętrze i zostawiła tam samą.
Chociaż ta chwila nie powinna była wydawać się najbardziej nieszczęśliwa w mym życiu, kochany Azo, nie była też jedną z mniej przykrych. Liczyłam na to, że koniec podróży ukoi niepokój, że doznam od rodziny Kacyka życzliwości, którą on mi okazywał. Chłodne przyjęcie przez Madame, nagła zmiana zachowania młodej dziewczyny, szorstkość tej kobiety, która oderwała mnie od miejsca, gdzie wolałabym pozostać, milczenie Déterville’a niesprzeciwiającego się przemocy, jaką wobec mnie zastosowano, wreszcie okoliczności, którymi nieszczęśliwa dusza potrafi potęgować cierpienie, wszystko to ukazało mi się naraz w najsmutniejszym świetle. Myślałam, że jestem opuszczona przez wszystkich, uskarżałam się gorzko na moją straszną dolę, gdy ujrzałam wchodzącą moją chinę. W sytuacji, w jakiej byłam, jej widok wydał mi się szczęściem, podbiegłam do niej, uścisnęłam, roniąc łzy. Bardzo ją to wzruszyło, co było dla mnie szczególnie ważne. Kiedy wydaje się, że sami musimy litować się nad sobą, współczucie innych staje się bezcenne. Oznaki uczucia u tej młodej dziewczyny złagodziły mój ból. Opowiedziałam jej o swych troskach, jakby mogła mnie zrozumieć, zadawałam mnóstwo pytań, jakby umiała mi odpowiedzieć. Jej łzy przemawiały do mego serca, moje nie przestawały płynąć, ale były mniej gorzkie.
Spodziewałam się ujrzeć Déterville’a w porze posiłku, ale nie zobaczyłam go, bo podano mi jedzenie do pokoju. Odkąd Cię straciłam, mój Ty ubóstwiany, ów Kacyk jest jedyną osobą, która bezustannie okazuje mi dobroć, dlatego zwyczaj widzenia go stał się potrzebą. Jego nieobecność wzmogła mój smutek. Nie doczekawszy się jego przyjścia, ułożyłam się do snu, ale jeszcze łzy nie zdążyły obeschnąć, gdy ujrzałam, jak wchodzi do pokoju w towarzystwie tej młodej osoby, której nagła pogarda była mi tak przykra.
Rzuciła się na moje łóżko i wydawało się, że chce naprawić tysiącem pieszczot złe traktowanie.
Kacyk usiadł obok łóżka, zdawało się, że patrzył na mnie z przyjemnością równą tej, jaką ja odczuwałam, widząc, że mnie nie opuścił. Rozmawiali między sobą, spoglądając na mnie i obsypując najserdeczniejszymi oznakami czułości.
Niepostrzeżenie ich rozmowa nabrała powagi. Nie rozumiejąc ich słów, mogłam jednak łatwo stwierdzić, że są oparte na zaufaniu i przyjaźni, nie ważyłam się im przerywać, ale gdy tylko do mnie wrócili, spróbowałam wydobyć od Kacyka wyjaśnienia na temat tego, co wydawało mi się najbardziej niezwykłe od czasu mego przyjazdu.
Z jego odpowiedzi mogłam zrozumieć tyle, że młoda dziewczyna nazywa się Celina i jest jego siostrą, że wysoki mężczyzna, którego widziałam w komnacie Palli to jego starszy brat, a druga młoda kobieta jest żoną tego brata.
Celina stała mi się droższa, gdy dowiedziałam się, że jest siostrą Kacyka. Towarzystwo ich obojga tak było mi przyjemne, że nie spostrzegłam, iż świtało, gdy mnie opuścili.
Po ich wyjściu spędziłam resztę czasu przeznaczonego na spoczynek na rozmowie z Tobą. To całe moje dobro, cała moja radość, tylko przed Tobą, mój najdroższy, otwieram swe serce, jesteś jedynym powiernikiem mych tajemnic, uczuć i tkliwości.