Przekład ten zawdzięczamy wolnym chwilom Zilii spędzonym w jej zaciszu. Listy te mogliśmy otrzymać dzięki temu, że przekazała je ona kawalerowi Déterville oraz pozwoliła, by je zachował.
Po błędach gramatycznych i niedbałościach stylu łatwo zrozumieć, jak bardzo sumiennie staraliśmy się zachować ducha naiwności, który panuje w tym dziele. Ograniczyliśmy się do usunięcia sporej liczby figur niestosowanych przez naszych autorów. Zostawiliśmy ich tyle, by pokazać, jak konieczne było ich usunięcie.
Sądziliśmy też, że możemy, nie zmieniając niczego w istocie myśli, dać bardziej czytelną formułę niektórym rysom metafizycznym, które mogłyby wydać się niejasne. To jedyny udział, jaki mamy w tym osobliwym dziele.
Wprowadzenie historyczne do Listów Peruwianki
Żaden lud nie ma tak ograniczonej znajomości swych początków i historii jak Peruwiańczycy. Ich annały zawierają zaledwie dzieje czterech wieków5.
Manco Capac, według tradycji tych ludów, był ich prawodawcą i pierwszym Inką. Słońce, powiadał, zwane przez nich ojcem i uważane za Boga, poruszone ich pogaństwem, wysłało im z Nieba dwoje ze swych dzieci, syna i córkę, aby dać im prawa i nakłonić do uprawy ziemi, założenia miast; tak oto stali się ludźmi rozumnymi.
Zatem to Manco Capacowi6 i jego żonie Mama Ocllo Huaco7 Peruwiańczycy zawdzięczają zasady, obyczaje i sztukę; one to uczyniły z nich lud szczęśliwy. Chciwość przybywająca z głębi świata, którego istnienia nawet nie podejrzewali, sprowadziła na ich ziemie tyranów; barbarzyństwo tych ostatnich było hańbą ludzkości i zbrodnią stulecia. Okoliczności, w jakich znajdowali się Peruwiańczycy w czasie najazdu Hiszpanów, były nadzwyczaj korzystne dla tych ostatnich. Od jakiegoś czasu mówiono o dawnej przepowiedni głoszącej, że „po pewnej liczbie królów przybędą do ich kraju ludzie nadzwyczajni, nigdy niewidziani, którzy napadną na ich królestwo i zniszczą ich religię”.
Choć jedną z głównych dziedzin wiedzy Peruwiańczyków była astronomia, trwożyli się oni cudami, zupełnie jak inne ludy. Trzy kręgi dostrzeżone wokół księżyca, a zwłaszcza kilka komet, wywołały wśród nich zgrozę. Orzeł ścigany przez inne ptaki, morze występujące z brzegów — wszystko to czyniło przepowiednię równie niechybną, co straszną.
Najstarszy syn siódmego Inki, którego imię zapowiadało w języku peruwiańskim fatalność swej epoki89, widział ongiś postać różniącą się bardzo od Peruwiańczyków. Długa broda, szaty zakrywające widmo aż do stóp, nieznane zwierzę prowadzone za uzdę zatrwożyły księcia, któremu zjawa rzekła, że jest synem Słońca, bratem Manco Capaca i zwie się Wirakocza. Ta niedorzeczna bajka przetrwała niestety wśród Peruwiańczyków. Gdy tylko ujrzeli Hiszpanów z długimi brodami, zakrytymi nogami, siedzących na zwierzętach nieznanej im rasy, uwierzyli, że przybysze są synami owego Wirakoczy, który sam mienił się synem Słońca. Hiszpański uzurpator, poprzez swych posłańców, kazał się tytułować potomkiem Boga, którego czcili; wszyscy pokornie się ugięli, gdyż gmin jest wszędzie taki sam. Hiszpanie zostali niemal powszechnie uznani za bogów, których gniew trzeba przebłagać największymi i najbardziej kornymi hołdami.
Spostrzegłszy, że konie Hiszpanów gryzły swe wędzidła, Peruwiańczycy wyobrazili sobie, że te oswojone potwory, które zapewne były też czczone, żywiły się metalem. Poszli więc szukać całego złota i srebra, jakie posiadali, i codziennie ofiarnie je nimi obdarowywali. Ograniczymy się do tego przykładu, by oddać łatwowierność mieszkańców Peru i łatwość, z jaką Hiszpanie ich zwiedli.