Pomimo hołdów oddanych tyranom, Peruwiańczycy nie zostali oszczędzeni. Zanadto pokazali swe ogromne bogactwa.

Cały lud, uległy i proszący o łaskę, został wycięty w pień. Wszystkie zasady człowieczeństwa zostały pogwałcone, co dało Hiszpanom władzę absolutną nad skarbami jednej z najpiękniejszych części świata. „Handlarskie to zwycięstwa! — wykrzykuje Montaigne, przywołując haniebny przedmiot tych zdobyczy. — Nigdy ambicja — dodaje — nigdy nienawiści publiczne nie pchnęły ludzi, stających z sobą do walki, do tak strasznych okrucieństw i tak straszliwej nędzy”10.

Tak to Peruwiańczycy stali się smutnymi ofiarami chciwego ludu, który na początku wydawał się działać przyjaźnie i w dobrej wierze. Nieznajomość naszych przywar i naiwność własnych obyczajów rzuciły ich w ramiona podłych nieprzyjaciół. Choć niezmierzone przestrzenie dzieliły miasta Słońca od naszego świata, stały się one łupem i najcenniejszym skarbem.

Cóż za widowisko dla Hiszpanów, te ogrody świątyni Słońca, ich złote drzewa, owoce, przecudnej roboty nieznanej w Europie! Ściany świątyni pokryte tym samym metalem, niezliczone posągi ozdobione kamieniami szlachetnymi i mnóstwo innych bogactw, dotąd niewidzianych, olśniły ciemiężców tego nieszczęsnego ludu. Dając upust swemu okrucieństwu, zapomnieli, że Peruwiańczycy są ludźmi.

Objaśnienie obyczajów tych nieszczęśliwych ludów, równie krótkie, co przedstawienie ich niedoli, zakończy wstęp, który uważaliśmy za konieczny dla lektury Listów.

Ludy te były na ogół szczere i dobrotliwe. Przywiązanie do religii nakazywało im ścisłe przestrzeganie praw, które uważali za dzieło Manco Capaca, syna Słońca i które czcili.

Chociaż ta gwiazda była jedynym Bogiem, któremu wznosili świątynie, wyznawali jeszcze ponad nim Boga stworzyciela, zwanego Pachacamac, było to dla nich podniosłe imię. Wymawiano je rzadko i z największym podziwem. Wielbili również Lunę11, którą traktowali jak żonę i córkę Słońca. Uważali ją za matkę wszystkiego, ale wierzyli, jak wszyscy Indianie, że to ona spowoduje zagładę świata, spadając na ziemię i unicestwiając ją swym upadkiem. Piorun zwany Yalpor, błyski i grzmoty uchodziły u nich za wykonawców sprawiedliwości Słońca. Taka wiara wielce przyczyniła się do szacunku, jaki wzbudzali pierwsi Hiszpanie; ich broń palną wzięto za narzędzia gromu.

Peruwiańczycy wierzyli w nieśmiertelność duszy. Sądzili, jak większość Indian, że dusza udaje się w nieznane miejsce, by otrzymać tam nagrodę lub karę w zależności od zasług.

Złoto i wszystkie najcenniejsze przedmioty stanowiły ofiary oddawane Słońcu. Głównym świętem tego Boga było Inti Raymi. Ofiarowywano bogowi czarę wypełnioną chichą, trunkiem ze sfermentowanej kukurydzy, którym upijali się po zakończeniu ceremonii ofiarowania.

Wspaniała świątynia Słońca miała sto drzwi. Panujący Inka, zwany Sapa Inka miał wyłączność na ich otwieranie, on jedyny miał również prawo wejścia do wnętrza świątyni.