Dziewice poświęcone Słońcu były wychowywane w świątyni prawie od urodzenia i zachowywały dożywotnio dziewictwo, pod opieką swych Mama, czyli nauczycielek, chyba że były przeznaczone do poślubienia władców. Ci ostatni musieli zawsze połączyć się ze swymi siostrami albo, gdy ich brakowało, z pierwszą księżniczką krwi, Dziewicą Słońca. Jednym z głównych zajęć tych dziewic było wykonywanie opasek na głowę, oznak władzy królewskiej, upiększonych jedynie czymś w rodzaju frędzla.
Świątynię zdobiły wyobrażenia różnych bóstw podbitych ludów, których Inkowie zmusili do przyjęcia kultu Słońca. Bogactwo metali i kamieni szlachetnych upiększających świątynię dodawało jej blasku i okazałości godnych Boga, któremu w niej służono.
Posłuszeństwo i szacunek Peruwiańczyków dla ich królów brały się z przekonania, że ojcem tych ostatnich było Słońce. Ale przywiązanie i miłość do władców miały źródło w prawości oraz cnotach Inków.
Wychowywano młodzież wszystkimi sposobami, jakich wymagała ich prosta, szczęśliwa moralność. Posłuszeństwo nie przerażało umysłów, ponieważ pokazywano od wczesnych lat jego konieczność, poza tym tyrania i duma nie miały z nim nic wspólnego. Podstawą edukacji dzieci były skromność oraz wzajemne względy. Ich wychowawcy, czuwający nad poprawianiem wczesnych wad, tamowali postępy rodzących się namiętności lub obracali je dla dobra społeczeństwa. Są takie cnoty, które zakładają istnienie wielu innych. Aby dać pojęcie o cnotach Peruwiańczyków, wystarczy powiedzieć, że przed najazdem Hiszpanów nie znano tam kłamstwa.
Filozofowie tego narodu, zwani Amautas, nauczali młodzież o odkryciach dokonanych w nauce. Naród ten był jeszcze na początku drogi w owym naukowym rozwoju, ale za to w pełnym rozkwicie szczęścia.
Peruwiańczycy byli mniej oświeceni, mieli mniej wiedzy, mniej kunsztu aniżeli my, ale mieli ich tyle, ile wymaga życiowa konieczność. Quipu zastępowało im sztukę pisania. Sznurki z bawełny lub jelit zwierzęcych, do których były przywiązane inne różnokolorowe sznurki, przypominały im, poprzez węzły umieszczone w różnych miejscach, rzeczy, które chcieli zapamiętać, służyły im za annały, kody, rytuały, ceremonie itd. Mieli funkcjonariuszy publicznych zwanych Quipocamaios, którym dawano kipu do przechowania. Finanse, rachunki, daniny, wszystkie sprawy były załatwiane za pomocą kipu, równie swobodnie, jak się to robi przy użyciu pisma12.
Mądry prawodawca Peru, Manco Capac, ustanowił uprawę roli jako świętą. Pracowano wspólnie, a dni robocze były dniami uciechy. Rozległa sieć kanałów rozprowadzała wszędzie rześkość i urodzajność. Choć trudno to pojąć, Peruwiańczycy bez narzędzi z żelaza ni stali, jedynie siłą swych ramion, potrafili powalać skały, wchodzić na najwyższe góry, by budować wspaniałe akwedukty albo drogi, którymi poruszali się po całym kraju.
Peruwiańczycy posiadali wiedzę z geometrii, niezbędną do mierzenia i dzielenia ziemi. Chociaż nie znali medycyny, w niektórych chorobach stosowano tajemne środki. Garcilasso13 mówi, że mieli jakiś rodzaj muzyki, a nawet poezji. Ich poeci, zwani hasavec, tworzyli coś w rodzaju tragedii i komedii, które synowie kacyków14 albo kuraka15 przedstawiali podczas świąt w obecności Inków i całego dworu.
Moralność i znajomość praw użytecznych dla społeczeństwa były więc jedynymi kwestiami, które Peruwiańczycy opanowali z sukcesem. „Trzeba przyznać — rzekł pewien historyk — że dokonali tak wielkich rzeczy i ustanowili tak dobre rządy, że mało narodów mogłoby się pochwalić przewyższeniem ich w tym względzie”16.