Po tych słowach wróciliśmy do świątyni Słońca, bo tak nazwali ten czarowny gabinet. Wreszcie miałam swobodę wypowiadania się, wyraziłam jak umiałam uczucia, które mnie przepełniały. Co za dobroć! Jakie cnoty w postępowaniu brata i siostry!
Spędziliśmy resztę dnia w atmosferze radości, zaufania i przyjaźni. Czyniłam honory pani domu przy kolacji jeszcze weselej niż przy obiedzie. Zarządzałam służącymi swobodniej, skoro wiedziałam, że pracują dla mnie, żartowałam z mojego autorytetu i zamożności. Zrobiłam wszystko, co ode mnie zależało, żeby darczyńcom uczynić miłymi ich własne dobrodziejstwa.
Zdawało mi się jednak, że w miarę upływu czasu Déterville zapadał w swą melancholię, a nawet, że od czasu do czasu Celina roniła łzę, ale oboje szybko przyjmowali pogodny wyraz twarzy. Pomyślałam, że się mylę.
Zrobiłam co w mojej mocy, by nakłonić ich do rozkoszowania się przez kilka dni szczęściem, które mi ofiarowali. Nie udało mi się. Wróciliśmy jeszcze tej nocy, obiecując sobie, że znów przyjedziemy niezwłocznie do mego czarodziejskiego pałacu.
O luby mój Azo! Jakie będzie moje szczęście, gdy zamieszkam w nim z Tobą!
List XXXVI
Smutek Déterville’a i jego siostry, kochany mój Azo, tylko się pogłębił, odkąd wróciliśmy z mojego zaczarowanego pałacu. Oboje są mi zbyt bliscy, bym nie zapytała ich o jego przyczynę. Widząc jednak, że uparcie trwali w milczeniu, nie wątpiłam, że jakieś nowe nieszczęście przytrafiło Ci się w podróży i wkrótce mój niepokój stał się silniejszy od ich strapienia. Nie ukrywałam jego przyczyny, więc moi przyjaciele nie zostawili mnie długo w niewiedzy.
Déterville przyznał się, że ukrył przede mną dzień Twojego przybycia po to, by mnie zaskoczyć, ale mój niepokój skłonił go do porzucenia tego zamiaru. W istocie, pokazał mi list przewodnika, którego Ci przydzielił i na podstawie wyliczeń czasu i miejsca, kiedy ów list został napisany, wytłumaczył mi, że możesz być tutaj dzisiaj, jutro, nawet w tej godzinie, wreszcie że niewiele czasu dzieli mnie od chwili, która spełni wszystkie moje pragnienia.
Po tym pierwszym wyznaniu Déterville nie wahał się opowiedzieć o reszcie jego przygotowań. Pokazał mi apartament, który Ci przeznacza. Będziesz tu przebywać, dopóki przyzwoitość nie zezwoli nam, jako małżonkom, na zamieszkanie w moim rozkosznym pałacu. Nie stracę Cię już z oczu, nic nas nie rozdzieli, Déterville zadbał o wszystko i przekonał mnie bardziej niż kiedykolwiek o swej nadzwyczajnej wspaniałomyślności.
Po tym wyjaśnieniu nie szukam już innych powodów smutku, który go trawi, jak tylko Twoje rychłe przybycie. Żal mi go, współczuję mu z powodu cierpienia, życzę mu szczęścia, które nie zależałoby od moich uczuć i które byłoby godną nagrodą za jego cnotę.