Mniema kto może, iż te małe wolne miasta greckie, które z wściekłości i zazdrości chętnie by były się pożarły, kierowały się ludzkimi i prawymi zasadami? Może czyni kto wyrzuty Tucydydesowi z powodu jego mowy, którą wkłada w usta posłom ateńskim, gdy ci pertraktują z Mellijczykami o upadku lub poddaniu się?

Mówić o cnocie wpośród tego okropnego napięcia, było to możliwe tylko dla skończonych tartiufów — lub dla stojących na uboczu, dla pustelników, zbiegów i wychodźców z rzeczywistości... Dla ludzi w ogóle, którzy negowali, aby sami mogli żyć.

Sofiści byli Grekami: Sokrates i Platon, biorąc stronę cnoty i sprawiedliwości, byli Żydami albo nie wiem czym. Taktyka Grote’a w celu obrony sofistów jest fałszywa: on chce wywyższyć ich na ludzi honorowych i zrobić ich sztandarami cnoty — ale ich honor polegał na tym, żeby nie szachrować wcale wielkimi słowami i cnotami...

235.

Wielką mądrością we wszelkim wychowaniu moralnym było zawsze to, iż starano się osiągnąć w nim pewność jednego instynktu: tak że ani zamiar dobry, ani środki dobre nie występowały wpierw w świadomości. Jak żołnierz wykonywa ćwiczenia, tak człowiek powinien by nauczyć się postępować. W rzeczy samej ta nieświadomość należy do wszelkiego rodzaju doskonałości: nawet i matematyk operuje swymi kombinacjami nieświadomie...

Cóż oznacza tedy reakcja u Sokratesa, który zalecał dialektykę jako drogę do cnoty i naigrawał się z tego, gdy moralność nie umiała usprawiedliwić się logicznie?... Ależ właśnie to ostatnie stanowi jej dobroć — bez niej jest ona nic nie warta!...

Oznacza to rozkład instynktów greckich, gdy umiejętność dowodzenia postawiono jako naczelny warunek osobistej dzielności w cnocie. Wszyscy ci wielcy „cnotliwi” i gębacze sami są typami rozkładu...

In praxi130 oznacza to, że sądy moralne zostają wyrwane ze swej warunkowości, z której wyrosły i w której jedynie mają sens, że zostają wyrwane ze swego greckiego i grecko-politycznego podłoża i gruntu i wynaturzone pod pozorem uczynienia ich wznioślejszymi. Wielkie pojęcia „dobry”, „sprawiedliwy” zostają oderwane od założeń, do których należą i jako wyzwolone „idee” stają się przedmiotami dialektyki. Szuka się poza nimi jakiejś prawdy, bierze się je za istoty lub za znaki istot: komponuje się świat, w którym one zamieszkują, z którego pochodzą...

In summa131: zdrożność dosięga swego szczytu już u Platona... I teraz oto odczuwano potrzebę wynalezienia do tego także abstrakcyjnie doskonałego człowieka: dobry, sprawiedliwy, mądry, dialektyk — jednym słowem strach na wróble antycznego filozofa: roślina oderwana od wszelkiego gruntu pod sobą; ludzkość bez wszelkich regulujących instynktów; cnota, która się „wykazuje” dowodami. Zupełnie niedorzeczna „jednostka” sama przez się! Przeciwieństwo natury w najwyższym stopniu...

Jednym słowem, konsekwencją wynaturzenia wartości moralnych było stworzenie wynaturzonego typu człowieka — „jedynie dobrego”, „jedynie szczęśliwego”, „jedynie mądrego”. Sokrates jest momentem najgłębszej perwersji w dziejach wartości.