Każda sztuka działa jak sugestia na mięśnie i zmysły, jakie są pierwotnie czynne w naiwnym człowieku artystycznym: przemawia zawsze tylko do artystów — przemawia do tej subtelniejszej odmiany ruchliwości ciała. Pojęcie „laik” jest pojęciem wadliwym. Głuchy nie jest odmianą dobrze słyszącego.
Każda sztuka działa tonicznie, powiększa siłę, zapala ochoczość (tzn. poczucie siły), pobudza lotne wspomnienia upojenia — istnieje szczególna pamięć przenikająca takie stany: daleki i lotny świat sensacji powraca...
Brzydota, tzn. sprzeczność ze sztuką, to, co jest wyłączone ze sztuki, jej „nie”: każdym razem, kiedy choćby z daleka zapowiada się upadek, zubożenie życia, niemoc, rozkład, uwiąd, człowiek estetyczny reaguje przez „nie”. Brzydota działa depresyjnie: jest wyrazem depresji. Odbiera siły, uboży, uciska... Brzydota sugestionuje brzydotę; można wypróbować na swoim stanie zdrowia, jak znacznie czucie się złe podnosi też zdolność fantazji w kierunku brzydoty. Wybór spraw, interesów, kwestii staje się inny. Istnieje także w rzeczach logiki stan najbardziej spokrewniony z brzydotą: ociężałość, gnuśność... Z punktu widzenia mechanicznego brak w tym punktu ciężkości: brzydota utyka, brzydota się potyka... Przeciwieństwo bosko lekkiej sprawności tańczącego...
Stan estetyczny posiada przeogromne bogactwo środków udzielania się, posiadając zarazem krańcową odczuwalność podniet i znaków. Jest to punkt kulminacyjny zdolności udzielania i przenoszenia między istotami żyjącymi — on jest źródłem języków. Tutaj znajduje się ognisko, z którego wyszły języki: język dźwiękowy tak samo, jak mowa gestów i spojrzeń. Zjawisko to pełniejsze jest zawsze na początku: nasze zdolności są wysubtylizowane ze zdolności pełniejszych. Ale i dziś jeszcze słyszy się mięśniami, czyta nawet jeszcze mięśniami.
Każda sztuka dojrzała za podstawę posiada mnóstwo konwencji: w tym znaczeniu jest językiem. Konwencja jest warunkiem sztuki wielkiej, nie zaś przeszkodą do niej... Wszelkie wzmożenie życia potęguje siłę udzielania, jak zarówno siłę pojmowania człowieka. Wżycie się w dusze inne pierwotnie nie jest niczym moralnym, lecz drażliwością psychologiczną na sugestię: „sympatia” lub to, co nazywają „altruizmem” są tylko wytworami owego psychomotorycznego stosunku w odniesieniu do duchowości (induction psychomotrice, powiada Ch. Féré). Nie udziela się nigdy myśli, udziela się ruchów, znaków mierniczych, które odczytujemy potem jako myśli...
358.
Stawiam tutaj szereg stanów psychologicznych, które są oznaką życia pełnego i kwitnącego, a obecnie sądzone są zwykle jako chorobliwe. Lecz oto oduczyliśmy się tymczasem o przeciwieństwie między zdrowym i chorym mówić: chodzi tutaj o stopnie — w tym wypadku twierdzę, że co dziś nazywa się „zdrowym”, przedstawia poziom niższy od tego, co w stosunkach bardziej sprzyjających byłoby zdrowym... że względnie biorąc jesteśmy chorzy... Artysta należy do rasy jeszcze silniejszej. Co dla nas byłoby już szkodliwe, co w nas byłoby już chorobliwym, w nim jest naturalne. Zarzucą nam jednak, że właśnie zubożenie maszyny umożliwia nadzwyczajną siłę rozumienia wszelkiego rodzaju sugestii: świadectwem nasze kobietki histeryczne.
Nadmiar soków i sił może tak samo być symptomatem częściowego spętania, halucynacji zmysłów, wyrafinowania sugestionalnego, jak zubożenia życia — podrażnienie wywołane inaczej, skutek pozostaje taki sam... Przede wszystkim działanie następcze nie jest to samo; krańcowe uśpienie wszelkich natur chorobliwych, wywołane ekscentrycznościami nerwowymi, nie ma nic wspólnego ze stanami artysty: który za swe dobre chwile pokutować nie potrzebuje... Dość jest na to bogaty: może trwonić, przez to nie staje się ubogim...
Jak dziś wolno sądzić „geniusz” niby formę newrozy, tak samo, być może, też i siłę sugestionalną artystów — a nasi artyści rzeczywiście aż nadto są spokrewnieni z kobietkami histerycznymi!!! To jednak mówi przeciw „dziś”, nie zaś przeciw „artystom”...
Stany nieartystyczne: stany obiektywności, odzwierciadlania, zawieszonej woli... (skandaliczne nieporozumienie Schopenhauera, który pojmuje sztukę jako most do zaprzeczenia życia)... Stany nieartystyczne: ubożejących, odchodzących, bledniejących, pod których wejrzeniem życie cierpi; chrześcijanin...