36.

Żeby przywrócić ludziom odwagę ich popędów naturalnych —

Żeby zapobiegać ich niedocenianiu siebie (nie ze strony człowieka jako jednostki, lecz człowieka jako natury...).

Żeby wyjąć z przedmiotów przeciwieństwa, zrozumiawszy, że myśmy je włożyli.

Żeby w ogóle wyjąć z istnienia idiosynkrazję14 społeczeństwa (winę, karę, sprawiedliwość, uczciwość, wolność, miłość itd.).

Postęp do „naturalności” we wszystkich zagadnieniach politycznych, także i w stosunku między stronami, nawet między stronami handlarzy lub robotników, lub przedsiębiorców, chodzi o kwestię mocy — „co się potrafi”, a dopiero na tej podstawie, co się powinno.

Że przy tym, wśród mechaniki wielkiej polityki, wciąż jeszcze trąbi się głośno chrześcijańską fanfarę (np. w biuletynach o zwycięstwie lub w cesarskich przemówieniach do narodu), to wchodzi coraz bardziej w skład rzeczy, które stają się niemożliwe: ponieważ sprzeciwiają się dobremu smakowi.

Postęp dziewiętnastego stulecia w porównaniu z osiemnastym (w istocie my, dobrzy Europejczycy prowadzimy wojnę przeciw osiemnastemu stuleciu):

1) „powrót do natury” coraz bardziej stanowczo pojmowany w sensie odwrotnym, niż go Rousseau pojmował. Z dala od idylli i opery!

2) coraz bardziej stanowczo przeciwidealistyczny, przedmiotowy, odważniejszy, pracowitszy, umiarkowańszy, niedowierzający nagłym zmianom, antyrewolucyjny;