Chrześcijanizm jako wynaturzenie moralności zwierzęcia stadnego, przy zupełnym niezrozumieniu i zaślepieniu co do siebie samego. Demokratyzacja jest naturalniejszą postacią tegoż, mniej kłamliwą.

Fakt: uciśnieni, ludzie niskiej kondycji, cały wielki tłum niewolników i półniewolników, wszyscy oni chcą mocy.

Pierwszy stopień: robią się wolnymi — wykupują się, najpierw w imaginacji; uznają się wzajemnie; wybijają się.

Drugi stopień: rozpoczynają walkę; chcą uznania, równouprawnienia, „sprawiedliwości”.

Trzeci stopień: chcą przywilejów (przeciągają na swoją stronę przedstawicieli władzy).

Czwarty stopień: chcą władzy dla siebie wyłącznie i posiadają ją...

W chrześcijanizmie należy odróżniać trzy żywioły: a) uciśnionych wszelkiego rodzaju, b) miernoty wszelkiego rodzaju, c) niezadowolonych i chorych wszelkiego rodzaju. Łącząc się z pierwszym żywiołem, walczy on przeciwko ludziom politycznie znakomitym i ich ideałowi; łącząc się z drugim, żywiołem walczy on przeciwko wszelkiego rodzaju jednostkom wyjątkowym i uprzywilejowanym (umysłowo, zmysłowo); łącząc się z trzecim żywiołem, walczy on przeciwko naturalnemu instynktowi ludzi zdrowych i szczęśliwych.

Skoro zwycięstwo zostaje osiągnięte, drugi żywioł występuje na plan pierwszy; albowiem wtedy chrześcijanizm nakłania do siebie zdrowych i szczęśliwych (jako bojowników za swoją sprawę), podobnież i potężnych (jako zainteresowanych z powodu przezwyciężenia tłumu) — a teraz jest to instynkt stadny, ta pod każdym względem cenna natura średniej miary, która otrzymuje przez chrześcijanizm najwyższą swą sankcję. Ta natura średniej miary w końcu tak dalece uświadamia się sobie (nabiera śmiałości siebie), że także i politycznie przyznaje sobie moc...

Demokracja jest chrześcijanizmem unaturalnionym: pewnego rodzaju „powrotem do natury”, kiedy wskutek krańcowej antynaturalności mógł on być przezwyciężony przez wręcz przeciwne ocenianie wartości. Następstwo: ideał arystokratyczny wynaturza się odtąd („człowiek wyższy”, „wytworny”, „artysta”, „namiętność”, „poznanie”; romantyka jako kult wyjątku, geniusza itd.).

154.