124.

Idea Fausta. — Młodziutka szwaczka została uwiedziona i unieszczęśliwiona; złoczyńcą jest wielki uczony czterech fakultetów. Czyżby mogło to stać się naturalnie? Nie, z pewnością nie! Gdyby nie diabeł w swej własnej osobie, wielki uczony nie dopiąłby swego celu. Czyżby to był rzeczywiście największy niemiecki „pomysł tragiczny”, jak to się słyszy między Niemcami? — Dla Goethego jednak była i ta myśl zbyt straszliwa; jego serce łagodne nie mogło się uspokoić, póki młodziutkiej szwaczki, „biednej duszyczki, która tylko raz się zapomniała, po jej śmierci mimowolnej, nie przeniósł w sąsiedztwo świętych; ba, nawet wielkiego uczonego udało mu się za pomocą figla, spłatanego diabłu w chwili decydującej, przenieść w porę do nieba, jego, „człowieka dobrego”, z „ciemnymi popędami”: — tam, w niebie odnajdują się kochankowie znowu. Goethe rzekł pewnego razu, że dla właściwego tragizmu przyrodzenie jego było zbyt zgodne.


125.

Czy istnieją klasycy niemieccy? — Sainte-Beuve robi w jednym miejscu uwagę, że do pewnego rodzaju literatury wyraz „klasyk” zgoła nie pasuje: nikt na przykład nie będzie lekkomyślnie mówił o „klasykach niemieckich”! — Co powiedzą na to księgarze niemieccy, będący w trakcie dodania do pięćdziesięciu klasyków niemieckich, w jakich już wierzyć musimy, pięćdziesięciu innych? Zdaje się niemal, jak gdyby trzeba tylko od lat trzydziestu być zmarłym i publicznie leżeć jako łup dozwolony — żeby nagle i niespodziewanie usłyszeć jako klasyk trąbę zmartwychwstania! I to w czasach i u narodu, gdzie nawet z sześciu wielkich protoplastów literatury pięciu się starzeje lub się przestarzało — podczas kiedy ten czas i ów naród nie odczuwa potrzeby wstydzenia się tego! Albowiem oni ustąpili przed siłami tego czasu — rozważcie to tylko z całą sprawiedliwością! — O Goethem115, jak wzmiankowano wyżej, nie mówię, należy on do wyższego rodzaju literatury niż „literatury narodowe”: wskutek tego stosunek jego do swego narodu nie mierzy się ani tym, czy żyje, ani czy jest nowy, ani czy jest przestarzały. Dla nielicznych żył on i żyje jeszcze: dla większości jest tylko fanfarą próżności, którą odgrywa się kiedy niekiedy nad granicami Niemiec. Goethe był nie tylko dobrym i wielkim człowiekiem, lecz kulturą — Goethe w historii Niemców jest wypadkiem, który minął bez skutków: kto by był w stanie, na przykład w polityce niemieckiej ostatnich lat siedemdziesięciu, odszukać choćby cząstki Goethego! (Podczas kiedy cząstka Schillera116, a nawet, być może, Lessinga117 była w nich czynna). Lecz ci pięciu innych! Klopstock starzał się już za życia z wielką przy tym godnością; i to tak gruntownie, że rozważna książka z jego lat późniejszych, Rzeczpospolita uczonych, z pewnością do dziś dnia przez nikogo nie była brana poważnie. Nieszczęściem Herdera118 było, że pisma jego były zawsze albo za świeże, albo przestarzałe; dla głów subtelniejszych i silniejszych (jak dla Lichtenberga119) na przykład nawet najgłówniejsze dzieło Herdera, jego Idee do historii ludzkości, było natychmiast po ukazaniu się już czymś przestarzałym. Wieland120, który sam żył bujnie i budził życie, jako człowiek mądry, śmiercią swoją wyprzedził zanik swego wpływu. Lessing żyje może jeszcze — lecz między młodymi i coraz młodszymi uczonymi! I Schiller dziś z rąk młodzieńców przeszedł do rąk chłopców, wszystkich chłopców niemieckich! Jest to wszak znany sposób starzenia się, że książka zstępuje do coraz mniej dojrzałych okresów wieku. — I co tych pięciu tak odsunęło, że ludzie pilni i posiadający dobre wykształcenie już ich nie czytują? Lepszy smak, lepsza wiedza, większy szacunek dla prawdy i rzeczywistości: same tylko więc cnoty, które znowu owych pięciu i dziesięciu lub dwudziestu innych o mniej głośnych imionach szczepiło dopiero w Niemczech, i które dziś niby wysoki las rozesłały nad ich grobami obok cienia czci coś z cienia zapomnienia. — Lecz klasykami nie są szczepiciele cnót umysłowych i literackich, lecz wieńczyciele i najwyższe szczyty tych cnót, wznoszące się nad ludami, kiedy same ludy giną: albowiem one są lżejsze, wolniejsze, czystsze niż tamte. Możliwy tak wysoki stan ludzkości, że Europa ludów będzie należała do ciemnej przeszłości, lecz że Europa żyć będzie jeszcze w trzydziestu bardzo starych, nigdy nieprzestarzałych książkach: w klasykach.


126.

Interesująca, lecz nie piękna. — Okolica ta ukrywa, lecz posiada jakieś znaczenie, które by się chciało odgadnąć: dokąd spojrzę, czytam wyrazy i wskazówki do wyrazów, lecz nie wiem, gdzie się zaczyna zdanie, rozwiązujące zagadkę tych wszystkich wskazówek, i wykręcam sobie szyję, próbując, czy należy je czytać stąd, czy stamtąd.


127.