Droga słoneczna idei. — Kiedy na horyzoncie wschodzi idea, temperatura duszy bywa bardzo niska. — Dopiero stopniowo idea wywiązuje ciepło i najgorętsza jest (to znaczy wywiera wpływ największy), kiedy wiara w ideę zaczyna znikać.
208.
Przez co miałoby się wszystkich wnet przeciwko sobie. — Jeśli by dziś się odważył ktoś rzec: „kto nie jest za mną, jest przeciw mnie”, miałby natychmiast wszystkich przeciw sobie. — To uczucie przynosi zaszczyt naszej epoce.
209.
Wstydzić się bogactwa. — Czasy nasze znoszą tylko jeden jedyny rodzaj bogatych, taki, który się wstydzi swego bogactwa. Jeśli się słyszy o kimś „to człowiek bardzo bogaty”, natychmiast odczuwa się coś podobnego, jak na widok wstrętnej choroby, przy której ciało nabrzmiewa, chorobliwej otyłości lub puchliny wodnej: trzeba gwałtem pamiętać o ludzkości, żeby z takim bogaczem obchodzić się w sposób niepozwalający nic zauważyć z naszego uczucia wstrętu. Skoro ten jednak zaczyna się pysznić ze swego bogactwa, do uczucia naszego przyłącza się niemal współczujące zdziwienie nad tak wysokim stopniem ludzkiego nierozumu: tak iż chciałoby się wznieść ręce do nieba i zawołać: „Biedny, zdeformowany, przeciążony człowieku, stokrotny niewolniku, któremu każda godzina przynosi lub przynieść może coś nieprzyjemnego, w którego członkach odzywa się każde zdarzenie, zachodzące w dwudziestu narodach, jakże możesz kazać nam uwierzyć, iż w swoim stanie czujesz się dobrze! Kiedy gdziekolwiek ukazujesz się publicznie, wiemy, że jest to rodzaj biegania przez rózgi, pod spojrzeniami, które dla ciebie mają tylko zimną nienawiść, natręctwo lub milczące szyderstwo. Zdobywanie twoje, być może, jest łatwiejsze niż innego, lecz jest to zdobywanie zbyteczne, które mało sprawia radości, lecz zachowanie zdobytego jest dziś w każdym razie sprawą mozolniejszą, niż jakiekolwiek zdobywanie mozolne. Cierpisz bezustannie, ponieważ bezustannie straty ponosisz. Na cóż ci się zda, iż wciąż nową krew ci doprowadzają: przeto nie mniej ci sprawiają bólu bańki na grzbiecie siedzące, ustawicznie siedzące! — Lecz żeby nie być niesprawiedliwym: trudno, być może niemożliwe jest dla ciebie nie być bogatym: musisz przechowywać, musisz na nowo zdobywać, odziedziczony pociąg twego przyrodzenia jest twym jarzmem — ale przeto nie oszukuj nas i wstydź się lojalnie i jawnie swego jarzma, które dźwigasz: albowiem w gruncie rzeczy znużony jesteś swą duszą i niechętny ku jej dźwiganiu. Wstyd ten nie hańbi”.
210.
Zbytek zarozumiałości. — Są ludzie tak zarozumiali, że nie umieją inaczej chwalić wielkości, jaką publicznie podziwiają, tylko że ją przedstawiają za stopień i most, do nich prowadzący.