241.
Jak myśliciel zużytkowuje rozmowę. — Nie wsłuchując się nawet, można wiele usłyszeć, jeśli się umie patrzyć dobrze, choć samemu się znika na pewien czas z oczu. Ale ludzie nie umieją użytkować rozmowy: o wiele za dużo poświęcają uwagi temu, co mówią i co chcą odpowiedzieć, podczas kiedy słuchacz prawdziwy zadowala się często odpowiedzią tymczasową, żeby w ogóle cokolwiek powiedzieć jako zaliczkę za uprzejmość, natomiast w głębi swej pamięci unosi wszystko, co inny wyraził, wraz z odcieniem dźwięku i gestu, jakiego używał. — W zwykłej rozmowie każdy sądzi się być148 kierownikiem, jak gdyby dwa okręty, płynące obok siebie i kiedy niekiedy o siebie się zaczepiające, żeglowały każdy w dobrej wierze, iż okręt sąsiedni dąży za nim lub nawet jest przez niego holowany.
242.
Sztuka uniewinniania się. — Jeśli się ktoś uniewinnia, musi to robić bardzo dobrze, gdyż inaczej łatwo sami czujemy się winnymi i doznajemy przykrego uczucia.
243.
Niemożliwe towarzystwo. — Okręt twoich myśli osiada za głęboko, żebyś mógł wypłynąć na wody tych ludzi serdecznych, zacnych i uprzedzających. Za wiele tam miejsc płytkich i mielizn: musiałbyś krążyć i lawirować i w ciągłym być kłopocie; i tamci natychmiast poczuliby się zakłopotani — twoim zakłopotaniem, którego przyczyny odgadnąć by nie mogli.