291.

Los i żołądek. — Jedna przekąska więcej lub mniej w żołądku dżokeja nieraz rozstrzyga w wyścigach i zakładach, a więc o szczęściu lub nieszczęściu tysięcy. — Dopóki los narodów zależy jeszcze od dyplomatów, żołądki ich będą zawsze przedmiotem trosk patriotycznych. Quousque tandem156


292.

Zwycięstwo demokracji. — Wszystkie władze polityczne usiłują obecnie wyzyskać obawę przed socjalizmem, żeby siebie wzmocnić. Lecz trwałą korzyść wyciąga z tego tylko demokracja: albowiem wszystkie partie są zmuszone obecnie do schlebiania „ludowi” i czynienia mu ułatwień i wolności wszelkiego rodzaju, dzięki którym stanie się w końcu wszechpotężnym. Lud jest jak najdalszy od socjalizmu, jako od nauki o zmianie systemu zarobkowania i własności: i jeśli kiedyś będzie miał w ręku śrubę podatkową, przez posiadanie olbrzymich większości w swoich parlamentach, tedy wprost uderzy za pomocą podatku postępowego na panowanie kapitalistów, kupców i giełdziarzy i w rzeczywistości powoli stworzy stan średni, który będzie mógł zapomnieć o socjalizmie, niby o przebytej chorobie. Praktycznym wynikiem tej rozrastającej się demokratyzacji będzie nasamprzód europejski związek ludów, w którym każdy naród oddzielny, w granicach, zastosowanych do warunków geograficznych, zatrzyma stanowisko kantonu i jego praw szczególnych: ze wspomnieniami historycznymi narodów dotychczas istniejących będą się przy tym liczyć mało, ponieważ zmysł pietyzmu dla nich pod panowaniem żądnych nowości i chętnych do prób zasad demokratycznych stopniowo z gruntu wykorzeniony zostanie. Poprawki w granicach, które się przy tym okażą konieczne, będą tak przeprowadzone, żeby służyły pożytkowi wielkiego kantonu i zarazem związkowi ogólnemu, nie zaś wspomnieniom jakiejkolwiek samodzielnej przeszłości. Wynajdywanie punktów widzenia dla tych poprawek będzie zadaniem przyszłych dyplomatów, którzy muszą być zarazem badaczami cywilizacji, agronomami i znawcami środków komunikacji, mając poza sobą nie armie, lecz przyczyny i względy pożyteczności. Wtedy dopiero polityka zewnętrzna będzie nierozerwalnie związana z wewnętrzną, podczas kiedy dotychczas ta ostatnia biegnie jeszcze za swą dawną rozkazodawczynią i w nędzny koszyczek zbiera pokłosie, zostające po sprzęcie157 pierwszej.


293.

Cel i środki demokracji. — Demokracja dąży do tego, żeby dla jak największej liczby stworzyć i zabezpieczyć niezależność, niezależność opinii, sposobu życia i zarobkowania. W tym celu musi zarówno nic nieposiadającym, jak właściwym bogaczom odjąć polityczne prawo głosowania: jako dwóm niedozwolonym klasom ludzi, nad których usunięciem musi pracować ustawicznie, ponieważ te wciąż zadanie jej kwestionują. Również musi przeszkadzać wszystkiemu, co wydaje się zmierzać do organizowania partii. Albowiem trzema największymi wrogami niezależności w tym potrójnym znaczeniu są hołysze, bogacze i partie. — Mówię o demokracji, jako o czymś, co ma nastąpić. To, co już dziś taką nazwę nosi, różni się od dawniejszych form rządu jedynie tym, że powozi nowymi końmi: drogi są jeszcze stare i koła są też jeszcze stare. — Czy niebezpieczeństwo tych pojazdów dla dobrobytu ludu rzeczywiście stało się mniejsze?


294.