Potwarcy wesołości. — Ludzie, głęboko zranieni przez życie, rzucili na wszelką wesołość podejrzenie, jakoby była zawsze naiwną i dziecinną tudzież objawiała nierozum, wobec którego doznaje się jeno uczucia rzewności i politowania, jak na widok dogorywającego dziecka, co na swym łóżeczku wciąż jeszcze lubi swe zabawki. Ludzie tacy widzą pod wszystkimi różami utajone i ziejące groby; rozrywki, wrzawa, wesoła muzyka są dla nich rozpaczliwym złudzeniem konającego, co chciałby raz jeszcze przytknąć usta do kipiącej czary żywota. Jednakże sąd ten o wesołości nie jest niczym innym jak załamaniem się jej promieni na posępnym tle znużenia i choroby: on sam jest czymś wzruszającym, nierozumnym, budzącym litość, ba, nawet naiwnym i dziecinnym, wszelako owym wtórym dzieciństwem, co towarzyszy starości i poprzedza zgon.
329.
Jeszcze nie dosyć! — To jeszcze nie dosyć dowieść jakiejś rzeczy, ponadto trzeba ludzi do niej przywabić lub ku niej podźwignąć. I dlatego mędrzec winien się uczyć wygłaszania swej mądrości: niejednokrotnie tak, by brzmiała jak szaleństwo.
330.
Prawo i kres jego. — Ascetyzm jest odpowiednim sposobem myślenia dla takich ludzi, którzy zmuszeni są wytępić swe zmysłowe popędy, gdyż są one wściekłymi drapieżcami. Ale też jeno dla takich!
331.
Napuszony styl. — Artysta, który nie dąży do tego, by swemu wezbranemu uczuciu dać ujście w dziele i w ten sposób ulżyć sobie, lecz owszem rad by udzielić uczucia wezbrania innym, jest bombastyczny, a styl jego jest napuszonym stylem.
332.
Człowieczeństwo. — Nie uważamy zwierząt za istoty moralne. Czyż wam jednakże się zdaje, że zwierzęta nas mają za istoty moralne? Zwierzę, obdarzone mową, rzekło pewnego razu: „Człowieczeństwo jest przesądem, który przynajmniej ma tę zaletę, iż my, zwierzęta, nie przepłacamy go cierpieniem”.