Nie pozwalajcież wgadywać w siebie niczego i wmawiać! Któż to jest waszym bliźnim? Aczkolwiek działacie „dla bliźniego”, — nie tworzycie wszak dla niego!
Oduczcież mi się tego „dla”, wy twórcy: cnota wasza właśnie chce, byście żadnej rzeczy nie czynili „dla”, „aby” i „ponieważ”. Na te małe, fałszywe słowa zatykajcie uszy swe.
Owo „dla bliźniego” jest cnotą małych ludzi: u nich to obowiązuje „swój swemu” i „ręka rękę myje”: — oni nie mają ani prawa, ani siły do waszego samolubstwa!
W waszym samolubstwie, wy twórcy, jest przezorność, opatrzność brzemiennych! Czego oczyma nikt jeszcze nie ujrzał, owoc: on to chroni, osłania i żywi całą waszą miłość.
Gdzie jest cała miłość wasza, przy dziecku, tam bywa i całkowita cnota wasza! Wasze dzieło, wola wasza jest waszym „bliźnim”: nie pozwalajcie wmawiać w siebie fałszywych wartości!
12.
Wy twórcy, wyżsi wy ludzie! Kto rodzić musi, jest chory, kto zaś porodził, bywa nieczysty.
Pytajcie kobiet: nie rodzi się wszak dla przyjemności. Ból to kurom i poetom gdakać każe. Wy twórcy, wiele w was nieczystego. Jako że matkami musieliście się stać.
Nowe dziecko!... O, ileż brudu przyszło wraz z nim na świat! Uchodźcież na stronę! Kto zaś porodził, niech duszę swą umywa!