Wyczerpane i łaknące.

Jak żółtym szlakiem po murawie

Wieczornego słońca wejrzenia złośliwe

Skroś czarnych drzew wokół cię padały,

Oślepiające skwarnego słońca blaski urągliwe?

Prawdy oblubieniec? Ty? — szydziły one —

Nie! Poeta tylko! Zwierzę chytre, łupieżcze, pełzające,

Co kłamać musi,

Z wiedzą, z wolą musi łgać:

Łupu łaknąć,