Tak zapadłem niegdyś ja

Z obłędu prawdy mego,

Z moich tęsknot dnia,

Znużony dniem, od światła chory,

— runąłem wstecz, w mrok i w cień:

Spiekotą jednej prawdy

Niegdyś tak spragniony:

— zali pomnisz, pomnisz jeszcze, serce moje wrzące,

Jak tu żyłoś ongi? —

Żem wygnańcem jest