Nie uwierzycie, jak były stateczne, gdy nie tańczyły, głębokie, lecz bez myśli, jak małe tajemnice, jak uwstężone zagadki, jak orzechy poobiednie —
jaskrawe i obce zaiste! lecz niezachmurzone: tajemnicze, lecz dające się odgadnąć: tym dziewczętom k’woli usnułem wówczas taki oto psalm poobiedni.
Tak mówił pielgrzym i cień; i zanim mu kto odpowiedział, pochwycił harfę starego wiły, podwinął nogi i spojrzał dokoła niedbałym i mądrym wejrzeniem: — nozdrzami wciągnął powietrze powoli i pytająco jak ktoś, co w nowych krajach nowego kosztuje powietrza. Wreszcie zaryczał, zda się, tak oto śpiewając.
2.
Pustynia rośnie: biada, w kim się kryje!
— Ha! uroczyście!
W rzeczy samej uroczyście!
Godny początek!
Afrykańsko uroczysty!
Godny lwa co najmniej