Do mego ostatniego grzechu? — wykrzyknął Zaratustra i śmiał się gniewnie z własnych słów: cóż to zachowane mi zostało jako grzech mój ostatni?”
— I raz jeszcze pogrążył się Zaratustra w siebie, przysiadł ponownie na wielkim kamieniu i rozważał. Nagle skoczył na nogi, —
— Współczucie! Współczucie z człowiekiem wyższym! wykrzyknął i oblicze jego przeistoczyło się w spiż. Hejże! Temu — minął już czas!
Me czucie i współczucie — cóż na tym zależy! Baczęż333 ja szczęścia? Dzieła mego baczę!
Hejże więc! Przyszedł lew, dzieci me w pobliżu są, Zaratustra źrzałym334 się stał, godzina ma nadeszła: —
Mój to poranek, mój dzień świta: bywaj mi, bywaj, wielkie ty moje południe! — —
Tako rzekł Zaratustra i opuścił swą jaskinię, płomienny i potężny, jako słońce poranne, gdy zza ciemnych wschodzi gór.
Przypisy:
1. zaranek — poranek; D. lp. zaranku a. zaranka. [przypis edytorski]
2. zaranku — dziś: poranka. [przypis edytorski]