jednego tchnieniem niwecząc Twe dary”.
Filozofia to sceptycznego nihilizmu, kwitnąca w sferze świata dworskiego, mająca powodzenie przede wszystkim w towarzystwie światowców, zbankrutowanych fizycznie i moralnie: znają wszystko, wiedzą wszystko, mieli wszystko, użyli wszystkiego, spoglądali poza kulisy życia i cóż znaleźli? Mądrość starego, znużonego Salomona, króla światowców: wszystko jest próżność! Próżność szczęście i blask ziemski, próżność wszystko, co z taką pompą podaje się za najważniejszą i najgodniejszą treść życia ludzkiego: po cóż się więc rozpalać i wzruszać? Zadowolnij się tym, co ci daje chwila i śmiej się z ludzi, patrzących na świat poważnie. „Je ne crois rien, je ne crains rien, je n’aime rien91”, oto hasło zbankrutowanego światowca, jest to także hasłem Mefistofelesa, którego poeta nie na darmo przybrał w maskę i strój światowca.92
Słowom Mefistofelesa odpowiadają wreszcie jego czyny: czyni podle. Dzieło jego na ziemi polega na tym, aby ludzi zniżyć do podłości jego własnego charakteru i sposobu myślenia. Pod tym względem wykonywa on swą sztukę na dwóch osobach, na Fauście, przedstawicielu męskiego pierwiastka natury ludzkiej, rozumu i woli; właśnie za pomocą jego wysokiego popędu do poznania i działania usiłuje zaplątać go w swe sieci; i na Małgosi, przedstawicielce kobiecości, serca, duszy: Małgosię stara się on zniszczyć przez miłość.
Udaje mu się oboje doprowadzić do upadku. Fausta wtrąca we wszystkie grzechy śmiertelne. Dzięki przemożnemu, spekulatywnemu popędowi swej natury dał się Faust nakłonić nasamprzód do związku z potęgami nadziemskimi, demonicznymi. Po daremnych próbach, ażeby za pomocą magicznych sztuczek wznieść się do świata duchów wyższych i wniknąć w tajemnicę bytu i życia, następuje gwałtowna depresja:
„Me wzloty zbyt były harde,
Do twego-li rzędu należę.
Duch wielki ma dla mnie pogardę,
Natura zamknęła mi dźwierze.
Porwana myśli mej przędza,
Wstręt mnie od wiedzy odpędza”.