Publiczność oklaskuje ognie sztuczne, nie wschód słońca.
Wielu poetów wprowadza do swojej poezji logikę i myśli, że to znaczy motywować.
Uspokaja mnie trochę to, że znaczna część mojej dawnej lektury coraz bardziej podupada w mojej opinii. Inaczej nie wytrzymałbym niezadowolenia ze swojej własnej działalności.
Filozofia zabiega wiecznie o absolut, który jest przecież właściwie zadaniem poezji.
Ciemność nie jest brakiem światła, lecz przeciwieństwem światła.
Niektórych ludzi więcej uspokaja kłamstwo drugich niż ich własna prawda.
Litość jest najtańszym uczuciem ludzkim. Świat lituje się nawet nad męczennikami zła.
Można żądać od poety co najmniej, aby wszystko motywował i zużytkowywał. Przecież i w życiu fakt jakiś jest dla nas dopiero wtedy faktem, gdy możemy go sobie uzmysłowić według pytań: jak? i dlaczego? A nadto: życie każdy swój objaw potwierdza sobą bezpośrednio, sztuka zaś potrzebuje poręki, którą można zaczerpnąć tylko z prawideł ludzkiej duszy i wszechświata, i z kongruencji5 między tymi prawidłami.
Najlepiej motywuje się ostatecznie przez fakty analogiczne, wzięte z całkiem odmiennych stosunków.
Człowiek potrafi każde swoje nieszczęście wydedukować z jakiejś winy.