Niektóre tak zwane dzieła sztuki są w sztuce tym, czym w filozofii hipotezy. Ale w filozofii można je znosić, w sztuce nie. Do tej kategorii należą prawie wszystkie utwory nowej szkoły francuskiej, która w ogóle, jak się zdaje, zakłada na Parnasie menażerię (Lukrecja Borgia, poskromiona przez miłość macierzyńską, jest tam doskonałym okazem!).

Sztukę można wydedukować z czystej potrzeby rozumu, a rozumowi jest ona z pewnością jeszcze potrzebniejsza niż uczuciu, gdyż osiąga jego właściwy cel: jasność co do początku i związku rzeczy, chociaż osiąga go przez skok.

Cud łatwiej powtórzyć niż wytłumaczyć. I tak kontynuuje artysta akt stworzenia w jego najwyższym znaczeniu, chociaż go pojąć nie może.

1838

Prawdziwy subiektywizm jest właściwie tylko pewnym rodzajem obiektywizmu. Rozszerza on świat, wyrażając zjawiska, które mogą się zdarzyć tylko w kole pewnej określonej natury ludzkiej.

Poezja ma oddziaływać tylko jako całość i tylko na całość człowieka, takiego człowieka, u którego wszystkie siły i organy znalazły już punkt centralny.

Obraz bez tytułu nie jest przeto obrazem bez sensu. Prawdziwy poemat nie ma nic wspólnego z tak zwaną myślą, która zawsze wyraża tylko pewien stosunek między przedmiotami, a nie najwewnętrzniejszy rdzeń samego przedmiotu. Idea poetyczna jest cudownym produktem pewnego poglądu na życie, i taki dopiero poemat jest skończony, który udostępnił duszy ów pogląd.

Tylko oddziaływanie na wewnątrz, oczyszczenie i uszlachetnienie duszy zależy od woli ludzkiej — nie wpływ na świat i życie. Człowiek jest toporem wzniesionym przez niewidzialną dłoń — toporem, który sam siebie ostrzy. W tym samym sensie można by powiedzieć: złe czyny spełnia człowiek sam, dobre spełniają Bóg i natura przez niego. To wszystko jest prawdą tak dalece, że właśnie najwięcej oddziaływa człowiek tym, co z niego nieświadomie promienieje.

Nawet wielki czyn objawia się człowiekowi na modłę poetyckiej idei.

Nam, ludziom, musi prawdę zastąpić punkt, do którego dotrzeć zdołamy.