Ludzkie stosunki póty sprawiają mi przykrość, póki ich nie przejrzę, póki nie poznam, że są oparte na naturze.
Mały jest, kogo wielki los niszczy; kogo niszczy mały los, ten może być wielki.
Myśli są ciałami świata duchów, są to określone odgraniczenia świata duchowego, które nie giną, gdyż wcielają się w poznanie człowieka. Szczególna zgoda natury zewnętrznej i wewnętrznej!
Gdyby dusza rzeczywiście tylko zabłąkała się do niegościnnego ciała, byłoby niepojętym, dlaczego — pomimo tak słabej atrakcji zamykających ją, lecz rdzennie jej obcych mas materialnych — tak mało udziela się ona sile otaczającej ją zewsząd jako bóstwo, sile czysto duchowej, z której przecież wyszła i do której wróci. Zresztą jednak znikomość duszy bynajmniej nie jest udowodniona przez wykazanie, iż dusza od ciała pochodzi i od ciała zależy. Albowiem właśnie dusza jest może zarodkiem śmierci ciała (może materia wytwarza ją przez akt płciowy, przy czym u niektórych zwierząt następuje bezpośrednio śmierć) i ześrodkowując w sobie całe jego życie, czyni je muszlą już niepotrzebną; nie widzę zaś powodu, dla którego by ten ekstrakt siłomasy materialnej nie miał istnieć dalej jako całość, lecz ginąć wraz z materiałem, z którego powstał.
Luter póty się nam wydaje niepojętym, ogromnym zjawiskiem, póki nie zważymy, czym była hierarchia kościelna i jak bardzo myśl ugodzenia w tę ogromną budowę musiała upajać wielkiego i silnego ducha. Niebezpieczeństwo obezwładnia zające, a rodzi lwy.
W tej samej chwili, w której tworzymy sobie jakiś ideał, powstaje w Bogu myśl, by go stworzyć.
Wędrówka dusz: złodziej może był niegdyś panem rzeczy, które teraz kradnie.
Zasadnicze kategorie przestrzeni i czasu dadzą się może wyjaśnić spostrzeganiem wzrostu ciała, które nas doprowadza do pojęć wysokości i zmiany.
Sztuka ma chwytać i przedstawiać życie we wszystkich różnorodnych postaciach. Temu zadaniu nie podoła artysta przez kopiowanie, czyli uroczyste pochowanie życia w grobowcu. Chcemy widzieć punkt, z którego życie wychodzi, i punkt, w którym się rozpływa jako jedna fala w morzu ogólnego oddziaływania. Że to oddziaływanie może być podwójne i zwracać się zarówno na wewnątrz, jak na zewnątrz, to się samo przez się rozumie. Z tej strony można by pociągnąć paralelę między zjawiskami rzeczywistego życia a zjawiskami życia utrwalonego przez sztukę.
Charaktery Schillera są piękne przez to, że — tu muszę użyć gry wyrazów — są utrzymane (konsekwentne), Goethego przez to, że nie są utrzymane. Schiller rysuje człowieka, którego rozwój ku sile jest już zamknięty i który teraz jak spiż musi wytrzymać próbę stosunków, dlatego był wielkim w dramacie historycznym. Goethe kreśli nieskończone twory chwili, wieczne modyfikacje człowieka przez każdy krok jego, a to jest oznaką geniuszu.