Dramat przedstawia myśl, która chce się stać czynem przez działanie lub cierpienie.

Każde przedrzeźnienie natury jest niedorzeczne i śmieszne, jeżeli zbacza od wiecznych i koniecznych praw, a nie staje wśród nieskończoności jako szczególnie zorganizowana, swoista całość. Konieczne są tylko te zboczenia, które mają wewnętrzną spoistość, a więc są w sobie samych ugruntowane. Tylko sprawy konieczne mogą być tematem poety, bo poeta nie powinien się zajmować takim wyodrębnionym zjawiskiem, którego związku z całością świata wykryć nie może, które mu nie jest oknem do piersi natury.

Humor jest poznaniem anomalii.

Dlaczego człowiek kocha z reguły więcej mglistość i zmierzch niż jasny dzień? Czy może widzi w jasności tylko jeszcze gęstszą zasłonę, która właściwy przedmiot zakrywa tak, że sama się nim wydaje?

Człowiek jest tym, co myśli.

Samotne słońce, samotne morze. Słońce, czy falujesz i burzysz się płomieńmi3 tak samo jak to morze?

1836

Wspomnienie z lat dziecięcych. Aż do czternastego roku życia nie miałem przeczucia o swoim przeznaczeniu poetyckim, chociaż robiłem wiersze. Poezja stała jak jakiś ogrom przed moją duszą i raczej ośmieliłbym się wdrapywać na szczyty, niż mierzyć się z poetą, choć i to, i tamto mnie nęciło. Do poezji miałem taki sam stosunek jak do Boga, o którym wiedziałem, że mogę się z nim połączyć w komunii, ale nie mogę go osiągnąć. Zresztą wyraźnie pamiętam godzinę, w której po raz pierwszy przeczułem najwłaściwszą istotę i najgłębsze znaczenie poezji. Z jakiejś starej książki czytywałem mojej matce zawsze błogosławieństwo wieczorne, kończące się zwykle pieśnią duchowną. Pewnego wieczoru czytałem pieśń Pawła Gerharda, w której przychodzi piękny wiersz:

Złote gwiazdki błyszczą

W niebiosów modrej dali.