Czy rzeczywiście istnieje jakie dobro o wyższej wartości niż życie? Kto odpowiada: „tak”, musi przypuścić jakąś różnicę między bytem a istotą bytu, różnicę, którą po ostrożniejszym namyśle zaledwie podtrzymać można. Życie rodzi wszelkie dobro, a przeważna13 część dóbr (może wszystkie) ma wartość tylko w stosunku do życia.

Największym przekleństwem jest to, że życie narzuca nam nienawiść. Są godziny, w których nienawiść uważa się za coś niemożliwego.

Natura daje wszystkim stworzeniom trochę więcej i trochę mniej, niż potrzebują. Nadmiarem służą one wielkiej całości i zespalają się z nią, brakiem częstuje ich świat. Na tym polega krążenie życia.

Taki komentator-filolog podobny jest do robaczka świętojańskiego, który latając po nocy myśli sobie, że zastępuje słońce i jest świetlnym środkiem świata.

Z błędnej skromności uważamy wewnętrzny środek przyrodzonej nam boskości tylko za odblask jakiegoś słońca w niebie. W ten sposób i biedna czarna ziemia pokornie ubóstwia dumne drzewo, uwieńczone kwiatami i owocami, a przecież sama je wydała.

Człowiek jest łożem prokrustowym14 bóstwa.

W miarę jak się rozciąga myśl, zacieśnia się świat. Istotą myśli jest to, że unicestwia wszelki przedmiot, a przecież sama sobie nie może być przedmiotem. A może jest tylko materiałem dla czegoś wyższego; może ma coś innego za przesłankę?

Przed losem chroni tylko jedno: nicość.

Duch nie może niczego zupełnie przemyśleć; jesteśmy więc światłami, które właściwie tylko same siebie oświetlają.

To, co boskie, buntuje się przeciw Bogu, bo jest mu równe.