1843
Niektórzy poeci mogą zawsze pisać. Tak jest, podobnie jak można zawsze myśleć, póki się nie zna właściwych problematów myśli i wesoło przeskakuje ponad przepaściami, w które inni wpadają.
(Na widok padającego śniegu) Tylko póki nie jesteśmy jeszcze tym, czym być mamy, jesteśmy czymś indywidualnym, podobnie jak płatek śniegu tylko dlatego jest płatkiem śniegu, że nie stał się jeszcze wodą.
Są egoiści, którzy nie wyglądają poza swoje koło i mniemają, że działając tylko dla swego koła przez to samo są czynni i dla całego świata. Ci są najgorsi, bo nawet świadomość nie stawia im granic. Zresztą człowiek jest z konieczności egoistą, bo jest punktem, a punkt zagłębia się sam w sobie.
W młodości i w najwcześniejszym dzieciństwie przechodziły otaczające mnie rzeczy prawie we mnie samego. Jak błogo mi było, gdym wykonywał pierwszy rysunek u mego nauczyciela rysunków, Hardinga. Ogród, dzionek jesienny, za furtką stała dziewczynka. Zdawało mi się, że furtka, którą namalowałem, musi się otworzyć, skoro tylko narysuję dziewczynkę. Całe to uczucie żyje jeszcze we mnie, ale jak je wyrazić! Także noc, kiedy razem z synem malarza do późna czytaliśmy Lenorę Bürgera. Rozkosz, rzewność, życie, śmierć, wszystko naraz prauczucie! — Jak mój ojciec zmiął pożyczony mi przez Hardinga rysunek (winogrona), bo gniewał go czas na to użyty; i jak się wstydziłem powiedzieć malarzowi, że to ojciec zrobił, i od niego burę dostałem za nieuwagę.
Jeżeli człowiek nie ma stracić ochoty do życia, musi czuć w sobie nadmiar sił, musi je posiadać w ilości przewyższającej konieczną potrzebę. Z tego powodu przede wszystkim powinno by się unikać nadużyć, gdyż one pochłaniają ów nadmiar, dzięki któremu fontanny namiętności biją tak wesoło, a życie ciągle ma urok.
Mówi wprawdzie Klopstock: — nieśmiertelność to wielka rzecz. — Lecz to nieprawda. Drugi świat poza ponurym grobem niewart funta kłaków, jeżeli mamy tam zachować pamięć choćby o jednej naszej poetyckiej czy heroicznej psocie na tym świecie; pod tym względem Szekspir stoi na równi ze swoim pucybutem. Napoleon za ostatnim swoim podoficerem. Życie jest dobrem największym, a szczytem tego dobra jest spokojny, czysty rozwój.
Poezja jest molochem, trzeba jej ofiarować cały las, a jedyną nagrodą jest to, że wolno spalić się w jego rozżarzonych ramionach!
Umarły wywiera na tym, kto mu się przypatruje, wrażenie takie, jakby sam był śmiercią — jakby powieki jego mogły się podnieść i spoza nich mogła wypaść strzała; poza jego zamkniętymi powiekami widzi się śmierć z napiętym łukiem.
Próżność nie opuszcza nawet samobójcy. Nikt się nie powiesi, kto się jeszcze może zastrzelić.