Czy człowiek przezwycięża swój smutek po drogich osobach dzięki sile ducha, czy dzięki słabości serca? Sądzę, że w takich wypadkach egoizm, tj. popęd samozachowawczy, wszechświata i egoizm jednostki idą sobie wzajemnie na rękę, a ogólne poglądy i idee zaczerpnięte u źródła tego wszechświatowego egoizmu dlatego tylko stają się udziałem jednostki i wzmacniają ją powoli, abyśmy jako cząstki żyli i działali, póki całość świata ma z tego korzyść.
1844
Kto sam nie jest rzetelny, nie da w siebie wmówić, że ktoś inny jest rzetelny. To jest środek, za którego pomocą natura jednostki we wszystkich wypadkach ratuje się; to, czego jej samej nie dostaje w stosunku do idei, odciąga nie od swego „ja”, lecz od całej ludzkości.
Nie powinno się z nikim omawiać stosunku, w jakim się do niego stoi.
Jesteśmy teraz tak moralni, że wszyscy mogliśmy byli powstać jako homunculi. Nie chcemy wcale wiedzieć, że istnieje coś niemoralnego, broń Boże, nawet myśl o tym kala nas; ponieważ jednak mimo to w życiu nie bierzemy naszych zasad tak ściśle — i dlaczegóż by? mieliżbyśmy płacić podwójnie? czyż nie mamy prawa nadmiar z jednej strony powetować sobie brakami z drugiej? — przywracamy w sobie moralność zwierząt, które również tylko w postępkach są niemoralne, a nie w myślach.
Im trudniejsza forma — myśli sobie partacz — tym łacniej można sobie pozwolić na tzw. licentia poetica. Właśnie przeciwnie, przyjacielu! Wszak nikt nie żąda od ciebie, abyś sobie stawiał trudności, którym nie podołasz, ale jeżeli ją sobie postawiłeś, musisz ją pokonać; nikt nie ma potrzeby przeskakiwać rowu, który jest dla niego za szeroki, ale jeżeli przecież spróbuje i wpadnie w rów, wyśmiejemy go. Istotny powód jednak tkwi jeszcze głębiej. Właśnie najtrudniejsze rzeczy muszą się w sztuce wydawać najłatwiejszymi, nigdzie nie powinny pozostać ślady dłuta, bo to zniszczyłoby rozkosz estetyczną: nie widzielibyśmy już swobodnej piękności posągu bóstwa, lecz mozolną walkę człowieka z opornym marmurem.
Sława! nieśmiertelność! — Olbrzymi cień wielkiego jestestwa sprawia zwyczajnym głowom zawrót, który ma geniusza wynagrodzić za życie wśród tego motłochu spędzone!
Każdy nowy stosunek jest jak gra. Nie wie się, czy się wygra, czy się przegra, ale trzeba się na stawkę odważyć, bo inaczej w ogóle grać nie można. Stawką jest to, że nie znając drugiego, odsłania mu się swoje myśli i poglądy. Człowiek roztropny — ja takim nie jestem — obraca się przy tym o ile możności w ogólnikach. Powinien bym na przykład, rozmawiając o sztuce i poezji, wyłuszczyć tylko moją zasadę, a drugiemu zostawić zastosowanie jej do poszczególnych wypadków.
Są ludzie, którzy wywierają takie wrażenie, jakby zamiast mózgu mieli w czaszce zaciśniętą pięść: tak uparci są w swojej głupocie.
Rewolucja jest chorobą ludu: lecz taką, na którą królowie umierają.