W każdym myśleniu szuka Bóg samego siebie i znalazłby się o wiele prędzej, gdyby zarazem nie myślał nad tym, w jaki sposób mógł siebie zgubić.

Upicie się powstaje stąd, że duch natury, którego najdoskonalszym wcieleniem jest wino, dostawszy się do człowieka, pokonywa ducha ludzkiego i podobnie jak pod względem fizycznym wyrywa go z taktu i miary, i pozbawia punktu ciężkości i siły rozrodczej, tak samo też rozluźnia go duchowo, psując związki między jego myślami i gasząc świadomość. Stan ten jest jednym z najważniejszych zjawisk i dotychczas ani go dostatecznie nie oceniono, ani dokładnie nie wyjaśniono. Z początku duch natury potęguje ducha ludzkiego, to dowodziłoby pokrewieństwa, potem jednak zwycięża, zalewa go, to dowodzi wrogości i braku związku.

Właściwość filozofii kantowskiej tkwi w tym, że ogląda narzędzia, w które jest człowiek wyposażony do walki z wszechświatem, zamiast ich używać. Jest to pomysł bardzo nieszczęśliwy, bo skoro nie ma sposobu znalezienia innej miary i wagi, nasze poznanie jest naszą prawdą i bezsprzecznie wnikamy we wszystko tak daleko, aż siebie odnajdziemy, choć co prawda, jeżeli w ogóle dalej jeszcze sięgać można, dla nas będzie to już niedostępne. Dla ślepego wołu, który rozpędziwszy się uderzył łbem o skałę, prawdą jest twardość skały, o której go ów cios przekonał, a rezultatem prawdy rana.

Logiką nazywają ludzie to, że dziecko myślowe wlecze za sobą uterus17.

Gdy we wszechświecie wszystko stało się raz punktem środkowym, świat jest u końca, gdyż wszystko zupełnie się wyżyło. Naturalnie nie jest to filozofia.

Możliwość, że z oczyszczenia się jednostki ma także i świat pewien pożytek, jest dość prawdopodobna, i to w stopniu o wiele większym, niżby się zrazu zdawało.

Podobnie jak ja rzucam się w świat myśli, tj. w świat zjawisk wewnętrznych — bo i myśli są zjawiskami, formami, które tak samo powstają i mają takie samo znaczenie, jak gwiazdy, muszle, kwiaty — rzucają się inni w świat zewnętrzny, bo człowiek nie może być samotny, tzn. pusty i martwy, a cała różnica między duszami polega na tym, czy potrafią ów świat przedmiotów w sobie wywołać, czy muszą go szukać zewnątrz siebie.

Ujściami historii są właściwie tylko jednostki, tak jak są jej źródłami. Pospólstwo nie wyciąga z przebytych stadiów żadnego istotnego pożytku; wielka osobistość musi je wprawdzie także przebiec, bo co zostało zmielone na powszechnym młynie, to staje się dla każdego z osobna zawsze nowym zadaniem, ale przebiega te stadia prędzej.

...Oglądać zegar świata od tyłu i słuchać tykania i furkotu kół, nie patrząc nigdy na tarczę...

Dekretować koniec febry! To jest metoda lekarzy państwa.