Nie jest nią morze: świat w nim czegoś szuka,
Znajduje; łódka pierś jego ugniata.
Ogień? Zaiste, siłę ma nie lada:
Lecz byle kuchta własność jego bada,
I byle chłystek węgle nim rozpala.
Słońce? Choć płynie i przyświeca z dala,
Jednak już śledzą dróg jego krążenie;
Szewc, krawiec, mierzą czas na jego cienie.
Lecz jam nie taki. Oni też głęboko
W szczeliny duszy mej puszczają oko,