Więc w drogę!
do siebie
Tegoż ja przecie dopuścić nie mogę,
By przez jednego obłąkańca cała
Społeczność miejska zagubić się dała.
Zamknę go z sobą, podam mu nóż w dłonie,
I póty będę szeptał mu, aż skłonię,
Aby się zabił: potem zobaczemy...
Szczęście, że nie jest głuchy, tylko niemy.
Samaja i Daniel wychodzą