Ze wszystkich domów sąsiedzi zbiegają,

Drzwi wyłamują... Ach! widok straszliwy!...

Za późno... Mąż mój już leżał nieżywy:

Niemy go zdusił! Za moim przybyciem

Leżał przy trupie, jęcząc strasznym wyciem.

Gdym weszła, ucichł; bo choć było tłumnie,

Poznał mnie z głosu i czołgał się ku mnie

Na klęczkach. „Zbójco!” krzyknęłam doń, lecz

On wskazał w niebo, podniósł z ziemi miecz,

Podał mi do rąk, na pierś wskazał ręką,