To słabość! Kiedy pomyślę... ta brama
Niewinnych dzieci tam zamknęła tyle,
U piersi matek, które, gdy nóż błyśnie,
Aby je przebić — uśmiechną się mile
Temu błyskowi, nim główka im zwiśnie.
Dziewic gromadka tam wstydliwie drżąca,
Gdy im pod kwefik zajrzy promień słońca.
Otóż, myślałam, jak będzie z małemi,
Gdy je w zaraniu śmierć ma sprzątnąć z ziemi;
Jak z dziewicami, gdy w kwiecie żywota,