Ja tęsknię za nim... Puste to podniebie:

Nikogo większym nie widzę nad siebie.

Miecz coraz głębiej wpijam w łono świata.

Krzyk stamtąd coraz boleśniejszy wzlata,

Żaden się jednak nie zrywa obrońca:

Więc go snadź81 nie ma, jak drugiego słońca.

Jest ktoś przede mną, który idzie przodem,

Który mi piersi uciska kolanem:

Nebukadnezar... Czy równy mi rodem,

Nie wiem, lecz to wiem, że jest moim panem.