Jakoby strzała w niego wymierzona

Miała się zwrócić do mojego łona;

Och! i jakkolwiek wzniosę się wysoko,

Nie może nigdzie minąć go me oko.

Tylko go uczcić nie mogę. I czemuż?...

Mnie się wydaje — duszo moja, przemóż83

Te trwogi — że on ma słuszność: na świecie

Nie ma dobrego i złego, jedynie

Wielkie i małe. Boże! Ty sam przecie,

Który w bezbrzeżnej panujesz dziedzinie;