Skoczyłam... miękkie przyjmują mnie dłonie,
Zda się, na czyimś że spoczęłam łonie;
Nie widzę, kto jest, a błogo mi, błogo!
Lecz ciężę nadto, czuję, że nie mogą
Unieść mnie jego ręce; ulżyć radam,
Ale daremnie; coraz głębiej spadam,
Płacz jego słyszę przez zamglone zmysły,
I łzy gorące na twarz moję trysły.
MIRZA
Judyto, powiedz, czemu ja daremnie