Świat idąc, miała stracić Cię na wieki.

Jam już nie chciała modlić się do Ciebie,

A jednak muszę, jak odetchnąć muszę,

By się nie zdusić: widzisz, ja się duszę.

O Boże! Czemu Ty kryjesz się w niebie?

Wychyl się, ukaż skinienie swej dłoni,

Gdym ja za słaba, by dosięgnąć do niéj!

Jak zewnątrz świata i czasu, leżałam

W bólu, czekając znaku twego, Panie,

Aby mnie podniósł, nakazał działanie.