Że nigdzie niepodobna ujrzeć w niebiosach

Ani na ziemi zielonej

Tego, co jest nieśmiertelne: cóżże to jest?

To rzut siewcy, kiedy szuflą podbiera pszenicę

I ku klarowności dorzuca, kołysząc ją ponad klepiskiem

Plewy do stóp się sypią, ale

Przy końcu wyłuska się ziarno.

A nie szkoda, jeśli co nieco

Zatraca się i z wieści

Przebrzmiewa żywy dźwięk: