Tchnęły postrachem, a wzrok, acz spokojny,
Gorzał jak ogniem; wiatr włosy rozwiewał,
A blask poziomy zachodniego słońca
Dziwną jasnością jej postać odziewał.
Szła ku nam, na kształt niebieskiego gońca
I głosem, który wskróś wszystkich przeniknął:
«Francuzi! — rzekła — próżno się boicie!
Dość już wróg wami pomiatać nawyknął,
Dziś jest kies jego! Wierzcie, a ujrzycie!
Nic to, że okrył doliny i wzgórza.