«A mnież to na co? — rzekłem — co mi nada?

Jam, Bogu dzięki, nie żołnierz, nic nie dam».

A ona znowu: «Bracie, czas wojenny!

Hełm dziś pewniejszą ochroną dla głowy

Niż dach miedziany albo mur kamienny!»

I krok w krok za mną, z podobnemi słowy,

Idzie przez miasto i hełm swój podaje.

Zniecierpliwiła mię w końcu: więc staję,

Biorę go w ręce: myśląc, że jak zganię,

Da mi już spokój; lecz patrzę, robota