Na rynku, wszędzie tłum i ciżba ludu:

Orlean bowiem napadli Anglicy,

I, kto mógł, stamtąd ucieka w te strony.

Patrząc więc na nich, idę zamyślony;

Aż na zakręcie zjawia się przede mną

Jakaś Cyganka; urody olbrzyma,

Czarna, okryta jakąś płachtą ciemną,

Idzie wprost do mnie, a hełm w ręku trzyma

I, wzrok swój we mnie wlepiwszy, powiada:

«Wiem, szukasz hełmu, masz! Tanio go przedam».