Po krwawych znojach wraca pokój miły.
Do świątyń Pańskich lud tłoczy się strojny.
Ganki i ołtarz kwieciem się okryły.
Wszędzie wesołość albo wczas spokojny
Nęcą po mieście lud z dala przybyły;
Reims nie ogarnie niezliczonych gości
Na wielkie święto chwały i radości.
A wszystkie serca jednem czuciem gorą,
A z wszystkich oczu bije blask wesela.
Co gniew i zemsta dzieliły przed porą,