I o zachodzie przybiega pod mury.

Ze zgrozą widzi krzyż już wystawiony.

Ciekawą tłuszczą wkoło otoczony:

Wtem przyjaciela kat ciągnie do góry,

On przez gawiedzi12 przebija się chmury

I krzyczy: „Stójcie! Oto jestem, stójcie!

Jam to przewinił, mnie więc zamordujcie!”

Zdziwia lud wszystek taka nagła zmiana.

Oni serdecznie ściskają się oba,

Łzy im wyciska radość i żałoba;