Niech mnie sądzi Przedwieczny! Twoje własne dłonie
Wyzuwają mnie z serca i z mych praw w koronie.
Wszakże dotąd — do dzisiaj — dobrzeż to? Godziwie?
Aż dotąd — ja — następca — żyję tu prawdziwie
Jak obcy, z niewolnika porównany stanem;
Na tej ziemi hiszpańskiej, której mam być panem.
Czy to słusznie? Łaskawie? Jakże często było,
Mój ojcze, że me czoło wstydem się płoniło,
Gdy gazety dopiero wieści dworskie niosły.
Jakże często w Aranjuez obcych mocarstw posły