Żem jest posłem niewieścim, nachmurzył oblicze,
Zadziwił się i spojrzał.
EBOLI
Więc go to zdziwiło?
To dobrze — doskonale, mów, cóż dalej było?
PAŹ
Chciałem więcej coś mówić, gdy pobladł jak chusta,
Wyrwał list z mojej ręki i zamknął mi usta
Słowami, że wie wszystko, i groźnym spojrzeniem;
Po czym czytał zmieszany, z widocznym wzruszeniem.