Rzucony na kolana — już nie pomnisz98 pewnie —

Tak się modlił gorąco i błagał tak rzewnie...

A wtem posłyszał szelest sukni niespodzianie

Pewnej damy za sobą: bo i któż jest w stanie

Ustrzec się roztargnienia? Z ziemi się porwałeś

I — syn króla, bohater — jak heretyk drżałeś.

Na zbladłych ustach struta modlitwa skonała!

Zaprawdę, nawet śmieszną ta scena się stała:

Bo na koniec, namiętnym uniesiony szałem,

Zimną rękę z marmuru chwyciłeś z zapałem