Nie mam w całym przestworze. Jak daleko mogą

Dopłynąć nasze flagi — jak daleko sięga

Berła ojca mojego niezłomna potęga,

Nigdzie, nigdzie nie widzę życzliwego brzegu,

Gdzie bym — mógł łzom dozwolić swobodnego biegu,

Jak tutaj. — O Rodrygu! Na wszystko, co w niebie

Jest nam święte — zaklinam! Nie chciej mnie od siebie

Odpychać.

Markiz poddaje się jego uściskom z niewysłowionym rozrzewnieniem.

Pomyśl, żem ja sierotą rzuconą