w tej chwili robi poruszenie, które go do przytomności przywodzi — z podziwieniem podnosi oczy
Gdzież byłem? Czy prócz króla wszystko we śnie tonie?
Co? I światło ostatkiem swego blasku płonie?
Dzień świta — i noc przeszła dla mnie bez wywczasu120 —
Przyjm ją w dani, naturo, bo król nie ma czasu
Powetować jej straty. Niechaj dzień w poranku
Zabłyśnie, gdy ja czuwam.
gasi światło i odsuwa firanki z okien. Przechadzając się po scenie spostrzega uśpionych paziów i chwilę przed nimi się zatrzymuje — po czym pociąga za taśmę od dzwonka
Czy kto śpi w krużganku?...